wtorek, 7 listopada 2017

Madame Winter

Odcinek przedostatni. Panna skończona wreszcie. Na pewno zaczęłam ją kilka lat temu. Z ciekawości pogrzebię za pierwszym zdjęciem.
Na ostatnich krzyżykach wydrukowałam wzór ponownie, ponownie go skleilam. Wersja poprzednia była tak pomalowana i tak wymiętoszona, że strasznie ciężko mi się z nią współpracowało.


Wszystkie głowy zostały już wyprane i wyprasowane. Będą z nich poduchy. Tkaniny na plecki zamówiłam, zlecenie mamie wystawiłam ;). To będzie taka nasza wspólna praca.
Pokażę wam co i jak, jak już będzie na fertig. Sama nie mogę się doczekać.

P.S notka w całości klepana z telefonu, więc wybaczcie wszelkie literówki i niedociągnięcia. Zdjęcie nijak nie chce się obrócić.






EDIT: Myślałam, że będzie gorzej. Zimę zaczęłam w 2014r.

6 komentarzy:

  1. ta zima zawsze mnie urzekała... ale widać ogrom pracy!

    OdpowiedzUsuń
  2. PIĘKNA! :)
    Bardzo mi się podoba...
    Nie taka zima zła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękny haft :) też mam go na swojej liście do wyszycia :)

    OdpowiedzUsuń