piątek, 6 marca 2020

Walentynki

Walentynki do końca życia będą wyjątkowe. :) Nie chciałam,zapierałam się rękami i nogami, ale los chciał inaczej. Chłopcy chcieli. Urodziłam dwóch uroczych chłopców właśnie 14 lutego.
Wcześniaki z 34 tygodnia. Pośpieszyli się. Chyba za mało miejsca mieli. Ale byki były ;) i wypuścili nas do domu już po tygodniu pobytu w szpitalu.

Do robótek nie wrócę tak szybko. Ręce pełne roboty, każda minuta przeliczana jest na sen czy inne priorytety. Ale jest czas, kiedy uda nam sie włączyć tv, żeby zobaczyć co w świecie słychać.  ;) więc źle nie jest. Minionki są na razie grzeczni. Czekają nas jeszcze wycieczki po lekarzach. Profilaktycznie. Ze względu na wcześniactwo.






piątek, 31 stycznia 2020

Prawie koniec

Prawie koniec lilii. Niestety nie będzie kropki nad i, i niedokończony haft trafi do szafy, bo na leżąco nie da się haftować.
Foto z połowy miesiąca. Obecnie zostały małe placki do zapełnienia.
 Już prawie końcówka ciąży. Z założeń urodzimy w lutym. Lekarz chce docisnąć do 2kg. Dlatego nakaz leżenia.
Przytyliśmy, znaczy to wszystko chłopaki, bo mnie nic nie urosło już 17kg.!

 No i już prawie koniec przygotowań pokoju dla Minionków. Podłoga przyklejona, meble częściowo poskładane i przytwierdzone do ściany. Ubranka poprane i poskładane do szuflad. Udało mi się jeszcze przed zakazem ruchu zrobić legendę dla tatusia i babć.


A Minionki są Minionkami, bo nadal nic nie ustaliliśmy. Ale zrobiliśmy chłopakom już teraz prezent zawierając umowę na bankowanie komórek macierzystych. Mam nadzieje, że nigdy nie będziemy musieli z nich jednak korzystać.

Pozdrawiam serdecznie. Może kiedyś wrócę do blogowania.

środa, 8 stycznia 2020

i po świętach

a po świętach przyszedł katar i przeziębienie. Od dwóch tygodni nie chce sobie pójść.

Jeszcze jesteśmy w jednopaku i oby jak najdłużej. Optymalnie fajnie by było, żeby chłopaki jeszcze się pościskali 8 tyg. Jednak dostałam bana na piesze wycieczki. Mąż zwariował i najchętniej to przywiązałby mnie pasami do łóżka :P Tak więc chodzimy tylko na trasie kanapa-łazienka z zahaczeniem o kuchnię. I ciąglę słyszę "zaś łazisz", "za długo już stoisz" :D lekko nie ma.

Remont u chłopaków jeszcze trwa. Ale można powiedzieć, że pomalowane i te brudne rzeczy ogarnięte. Chcieliśmy położyć wykładzinę, zamówić mebelki i chyba tyle. Ale z tym też zejdzie ze 3 tyg :D


Na zdjęciu ciężko uchwycić niebieskość. W rzeczywistości jest bardziej niebieska, ale jednocześnie ciepła. Bo zawsze sie bałam że niebieski będzie zimny.
Aha i mogę potwierdzić moje obserwacje, że chłopcy są jednak poszkodowani. Miało nie być niebieskiego, chciałam jakiś delikatny zielony.... jakiś żółty czy coooś. Jest milion odcieni różowego!
Ze wszystkim tak jest, z ciuszkami też. Miliony różowych, kwiecistych, motylkowych.... Chłopcom zostają niebieskości, szarości i ewentualnie zielenie. ....

Żeby zająć ręce i głowę, bo ileż można leżeć... dłubię sobie. Może będzie kolejna torebka...




czwartek, 19 grudnia 2019

Świąteczny remont

Remont ma poślizg i wszystko na wariata. Jeszcze wigilia u nas.

Ale to ostatnia wigilia w  takim składzie :)



Wesołych  Świąt!

wtorek, 10 grudnia 2019

Maluszki

Naszło mnie na świąteczne mikruski na zaś. W której angielskiej gazetce był dodatek na dyndadełka. Oczywiscie całość jeszcze niepiskladana. Czeka na lepsze dni.



niedziela, 8 grudnia 2019

Jesiennie

Od zawsze marzył mi się bukiet ślubny z rumiankow albo z maków i chabrów, albo że słoneczników, albo po prostu taki dziki, polny. Nie taki z kwiaciarni. No cóż w listopadzie trochę trudno o maki . Wymyśliłam cos innego. Też niestandardowego. ;) Pani Florystka doradziła i zaryzykowałam. W 200% sprostała wyzwaniu. Jedyne do czego mogę się doczepić to to, że bukiet był ciężki i moja dłoń nie mogła objąć w pełni, zamknąć się na łodyżkach.