piątek, 22 grudnia 2017

Świąteczne kartkowanie

Bez szału. W tym roku dość skromnie. Bo i zaś z lat ubiegłych został. Kartki stworzone z haftów ktore wyprodukowały się w czasie całego roku. Bazy też kiedyś zmajstrowałam na później. Teraz tylko posklejałam w kupę ;)








wtorek, 19 grudnia 2017

Dodatki do prezentów

Jako dodatki do prezentów świątecznych produkuję dyndadełka choinkowe.
W tym roku zakochałam sie w dzwoneczkach. Wsadzam gdzie tylko mogę ;)



Produkcja w toku, więc pewnie pochwalę się jeszcze raz.

sobota, 16 grudnia 2017

Widok na...

Nie lubię haftować zimowych widoków. Po prostu. Nie znaczy, że ich nie haftuję. Zdarzy się, że muszę mieć, bo tak. I tak było w tym przypadku. Taki impuls. To i basta.

Gwiazda z widokiem na zimową wioskę.



Krzywo jak pieron. Ale nie to się liczy. Liczy się serce.

wtorek, 12 grudnia 2017

Fuzzy Moon # 9, 10 i 11

Kolejne trzy Misiaki w zabawie "rok z Fuzzy Moon". Jednego wam już częsciowo pokazałam. Wszystkie trzy zostały zakładkami. Nie będę skromna i powiem, że bardzo mi sie efekt końcowy podoba.








Zakładeczki poleciały już w Polskę i cieszą pewną fajną rodzinkę.

niedziela, 10 grudnia 2017

4 pory roku

Pamiętacie pewnie, że niedawno ukończyłam ostatnią zimową Panią. 
Bardzo i to bardzo w realizacji mojej myśli pomogła mi mama. Można powiedzieć, że to nasze wspólne dzieło.

Mama urzeczywistniła moje wizje w piękne poszewki na poduszki.



 Koncepcja była taka, że głowy są do ozdoby, a jak trzeba się posłużyć poduszką (do oparcia lub do leżenia) to służą temu plecki.



czwartek, 7 grudnia 2017

Duet

Z okazji podwójnej, bo Mikołaj i urodziny zrobiłam migusiem kopertę na pieniążka.

 Z jednej strony:
jedynki nie blokują otwarcia koperty bo przylepione na środku na piance


i z drugiej strony
Mikołajowe brzuszysko ;)

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Szafisko

Etap "szafa w sypialni" uważam za skończony. Lego dla dorosłych. Daliśmy radę poskładac samodzielnie. Nie obyło się bez "motyla noga' "psia dupa", "kurza twarz" a i czasem ".." Długo to trwało.
Szafa dużo większa niż poprzednia. Ma drążek na kiecki i garnitury tak jak sobie zamarzyłam. Szuflady zażyczył sobie M. Przy głębokości 60 cm są wygodne, nie trzeba nurkować, ale ja jednak i tak wolę półki. Metalowe kosze są eksperymentem. Bardziej hałasują niż szuflady. Drzwi pierwotnie w planach były inne, ale niestety nie dało się zamontować hamulca. W marzeniach było lustro. Lustra nie ma.
Ale jest jeszcze kupa miejsca na szafie. Zmieści sie tam jakieś ładniejsze pudelko.








W ostatnim czasie do kompletu do szafy dołączyliśmy biblioteczkę na książki. Trułam o niej od długiego czasu.
Książki już częściowo spoczęły w nowym miejscu. Ale brakło mi półki. Ikea proponuje szerszy rozstaw, ja ścisnęłam książki po moim rozmiarze i brakło.

Dla M, żeby ciągle nie pytał gdzie co ma zrobiłam opis na szufladach. Wygląda dość infantylnie ale jest skuteczne.