Jak ten czas zapie... Ucieka.
Krzyżyków mało. Jestem zbyt zmęczona. Taki czas. Ciągle w biegu. Dobrze że jakiś zapas na kartki świąteczne jest.
Więcej czytam. W wannie. W łóżku.
Dziubdziam misie.
poniedziałek, 27 listopada 2017
wtorek, 7 listopada 2017
Madame Winter
Odcinek przedostatni. Panna skończona wreszcie. Na pewno zaczęłam ją kilka lat temu. Z ciekawości pogrzebię za pierwszym zdjęciem.
Na ostatnich krzyżykach wydrukowałam wzór ponownie, ponownie go skleilam. Wersja poprzednia była tak pomalowana i tak wymiętoszona, że strasznie ciężko mi się z nią współpracowało.
Na ostatnich krzyżykach wydrukowałam wzór ponownie, ponownie go skleilam. Wersja poprzednia była tak pomalowana i tak wymiętoszona, że strasznie ciężko mi się z nią współpracowało.
Wszystkie głowy zostały już wyprane i wyprasowane. Będą z nich poduchy. Tkaniny na plecki zamówiłam, zlecenie mamie wystawiłam ;). To będzie taka nasza wspólna praca.
Pokażę wam co i jak, jak już będzie na fertig. Sama nie mogę się doczekać.
P.S notka w całości klepana z telefonu, więc wybaczcie wszelkie literówki i niedociągnięcia. Zdjęcie nijak nie chce się obrócić.
EDIT: Myślałam, że będzie gorzej. Zimę zaczęłam w 2014r.
poniedziałek, 30 października 2017
Kolorowo
Do powrotu pisania piórem telepatycznie zachęciła mnie Pani Komoda. U
niej cykl nazywa się "Wypiórowane". W chwili obecnej mam 4 sztuki
używane naprzemiennie. Zależnie od humoru. W pracy dość dużo piszę. Poza
tym zauważyłam, że koledzy /szefowie, boją się (pewnie z szacunku do
samej postaci pióra a tym samym do zniszczenia go) i mi go po prostu nie
podbierają, co w przypadku długopisów zdarzało się nagminnie.
W czasach szkolnych zaczynałam od chińskiego na pompkę, potem były na naboje. Te też są na naboje. W zeszytach pisałam niebieskim, teraz baźgram kolorowo. Dzięki Ewie zaprzyjaźniłam się z Pelikanem. Z Ewą dokonałyśmy też wymiany kolorystycznej sztukowej nabojów. W zestawach Pelikana jest 6 sztuk tego samego koloru. Dla testowania najlepszy byłby mix.
W ramach "polityki cwaniactwa" kupiłam atrament w buteleczce i napełniam puste naboje strzykawką.
Więc tak. Na pewno dokupię zielonego, bo często używam tego koloru "urzędowo" w pracy. Na pewno będę pisać fioletowym, bo mam go dużo w buteleczce.
Na pewno nie wrócę do czerwonego od Pelikana, bo jest nijaki. Ni to ceglasty ni to brązowy.
Brązowy bursztynowy był do czasu fajny, do czasu kiedy ktoś go określił "sraczkowatym". No i ten turkus. Piękny jest, ale mam ochotę na spróbowanie innego niebieskiego.
A to takie moje notatki robocze. :)
W czasach szkolnych zaczynałam od chińskiego na pompkę, potem były na naboje. Te też są na naboje. W zeszytach pisałam niebieskim, teraz baźgram kolorowo. Dzięki Ewie zaprzyjaźniłam się z Pelikanem. Z Ewą dokonałyśmy też wymiany kolorystycznej sztukowej nabojów. W zestawach Pelikana jest 6 sztuk tego samego koloru. Dla testowania najlepszy byłby mix.
W ramach "polityki cwaniactwa" kupiłam atrament w buteleczce i napełniam puste naboje strzykawką.
Więc tak. Na pewno dokupię zielonego, bo często używam tego koloru "urzędowo" w pracy. Na pewno będę pisać fioletowym, bo mam go dużo w buteleczce.




Na pewno nie wrócę do czerwonego od Pelikana, bo jest nijaki. Ni to ceglasty ni to brązowy.
Brązowy bursztynowy był do czasu fajny, do czasu kiedy ktoś go określił "sraczkowatym". No i ten turkus. Piękny jest, ale mam ochotę na spróbowanie innego niebieskiego.
A to takie moje notatki robocze. :)
wtorek, 24 października 2017
Powiało mrozem
Za oknem powiało. Zmieniłam kurtkę na cieplejszą. Pani Zima jeszcze nie skończona, ale trochę przybrała. Jeszcze trochę jej brakuje. Jakoś na tygodniu jestem za bardzo zmęczona, żeby do niej dosiadać.
Zobaczcie co znalazłam w resztkach mojego dobytku jaki jeszcze przebywał u rodziców.
Pierwszy wpis datowany na 1993r !
I proszę moje gryzmołki.
Zobaczcie co znalazłam w resztkach mojego dobytku jaki jeszcze przebywał u rodziców.
Pierwszy wpis datowany na 1993r !
I proszę moje gryzmołki.
środa, 11 października 2017
Zimowy UFOK
Wzięłam się w garść i przysiadłam do Panny Zimy. Jakoś mnie nie przyciąga. Niby monochromatyczna, kolorów niewiele, bo tylko 5, ale taka dziubdzianina mnie nie zachęca. Dokupiłam niteczki i działam dalej. Nie pamiętam kiedy i na jakim etapie ją odłożyłam. Nie pamiętam też kiedy ją zaczęłam.
Obiecałam sobie nowy projekt jak ją skończę. Ale tylko wtedy jak ją skończę :) W stosunku do całości zostało niewiele, ale jeszcze całkiem dużo.
Obiecałam sobie nowy projekt jak ją skończę. Ale tylko wtedy jak ją skończę :) W stosunku do całości zostało niewiele, ale jeszcze całkiem dużo.
poniedziałek, 9 października 2017
Kocioł Czarownic
Brzmi haloweenowo. Ale to zupełnie w innym temacie ;)
Kocioł Czarownic to przydomek Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Wreszcie po 8 latach (heh brzmi jak sparodiowane przemówienie pani Premier) zakończyła sie modernizacja. W czasie kiedy był zamknięty oglądaliśmy go podczas spacerów do Parku z zewnątrz. W którymś etapie remontowym M.był związany ze stadionem zawodowo. Więc powiedzmy, że jest nam bliski. Uczestniczyliśmy w dniu otwartym, czyli oficjalnym otwarciu po przebudowie. Pogoda dopisała, spędziliśmy miłe przedpołudnie.
Kocioł Czarownic to przydomek Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Wreszcie po 8 latach (heh brzmi jak sparodiowane przemówienie pani Premier) zakończyła sie modernizacja. W czasie kiedy był zamknięty oglądaliśmy go podczas spacerów do Parku z zewnątrz. W którymś etapie remontowym M.był związany ze stadionem zawodowo. Więc powiedzmy, że jest nam bliski. Uczestniczyliśmy w dniu otwartym, czyli oficjalnym otwarciu po przebudowie. Pogoda dopisała, spędziliśmy miłe przedpołudnie.
sobota, 30 września 2017
Fuzzy Moon #8
Szaleństwo. Cała gromada! Zastrzegam, że jeszcze nie skończyłam. (produkować miśków)
Nie jestem do końca zadowolona z tego jegomościa.
Ale pompon za to jest najlepszy!
Nie jestem do końca zadowolona z tego jegomościa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















