piątek, 31 stycznia 2020

Prawie koniec

Prawie koniec lilii. Niestety nie będzie kropki nad i, i niedokończony haft trafi do szafy, bo na leżąco nie da się haftować.
Foto z połowy miesiąca. Obecnie zostały małe placki do zapełnienia.
 Już prawie końcówka ciąży. Z założeń urodzimy w lutym. Lekarz chce docisnąć do 2kg. Dlatego nakaz leżenia.
Przytyliśmy, znaczy to wszystko chłopaki, bo mnie nic nie urosło już 17kg.!

 No i już prawie koniec przygotowań pokoju dla Minionków. Podłoga przyklejona, meble częściowo poskładane i przytwierdzone do ściany. Ubranka poprane i poskładane do szuflad. Udało mi się jeszcze przed zakazem ruchu zrobić legendę dla tatusia i babć.


A Minionki są Minionkami, bo nadal nic nie ustaliliśmy. Ale zrobiliśmy chłopakom już teraz prezent zawierając umowę na bankowanie komórek macierzystych. Mam nadzieje, że nigdy nie będziemy musieli z nich jednak korzystać.

Pozdrawiam serdecznie. Może kiedyś wrócę do blogowania.

3 komentarze:

  1. Och! Jaki brzuszek masz! A jaka Ty maleńka przy tym brzuszku jesteś :-)
    Zdrowia i jeszcze raz zdrowia i szczęśliwego rozwiązania!
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczęśliwego rozwiązania, a potem to już tylko morze radości i wzruszeń!
    pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia. Trzymam kciuki zeby bylo ok :)

    OdpowiedzUsuń