sobota, 11 czerwca 2016

Taboret

Kolejna odsłona taboretu.

Powiem wam, że miałam już serdecznie dość obdzierania go z entych warstw starej farby.

Idzie mi to jak krew z nosa. Na dzień dzisiejszy pomalowałam nogi. Siedzisko domontuje mi tato. Przekazałam na ten cel resztkę blatu kuchenno-łazienkowego. Boję się, że nie będzie po mojej wizji.

Nogi zresztą też nie są tak jak miały być. W decydującym momencie nie tak ciapnęło mi farbą i musiałam zmienić koncepcję.


Zmagania z taboretem sponsoruje literka M.


7 komentarzy:

  1. Połączenie kolorów bardzo ładne. Jak chciałaś pomalować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałam tylko "skarpetki", ale za bardzo rozrzedziłam sobie farbę i po pierwszym pociągnięciu poleciło na resztę nogi i musiałam ją pomalować całą. Więc jedna noga jest cała zielona a reszta ma skarpetki :)

      Usuń
    2. I fajnie tak wygląda :-)

      Usuń
  2. Świetny efekt uzyskałaś, podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiesz... bardzo mi się podoba to, że jedna noga jest cała zielona, a reszta w skarpetkach. Taki nieoklepany rezultat, ciekawy i zaskakujący, Super :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajnie to wyszło!
    Nie przejmuj się niepowodzeniami - trening czyni mistrza.

    OdpowiedzUsuń