Taki mocno spóźniony prezent urodzinowy. Jest taka osoba, która kojarzy mi się z liskami. Bardzo je lubi. Więc jak ja zobaczę jakiegoś rudziszka to myślę o tej osobie. Ot takie skojarzenie.
poniedziałek, 27 sierpnia 2018
czwartek, 23 sierpnia 2018
Pandusie
W ramach przerywnika ze ścinek powstały dwie Pandzie. Jedna tradycyjna, druga zamarzyła mi się błękitna. Ale ta błękitna nie jest taka jak sobie myślałam i wygląda jakby miała chorobę morską. ;)
Są jeszcze liski ze ścinków, ale to niebawem, bo to niespodzianka.
Są jeszcze liski ze ścinków, ale to niebawem, bo to niespodzianka.
poniedziałek, 30 lipca 2018
Nowe życie starej rzeczy
Wystarczy mała zmiana i jest całkiem nowy mebel. Pamiętacie moje skrzynki poowocowe?
Dla przypomnienia pojawiły się TU i TU i TU .
Potrzebowałam tym razem mobilnego kwietnika. Tzn w ciągu dnia kwiatki jeżdżą w pobliże okna, wieczorem odsuwam je z zasięgu podmuchów klimatyzacji.
Namnożyło mi się ostatnio badyli. Prawie wszystkie ocalone przed uschnięciem w supermarketach.
Dla przypomnienia pojawiły się TU i TU i TU .
Potrzebowałam tym razem mobilnego kwietnika. Tzn w ciągu dnia kwiatki jeżdżą w pobliże okna, wieczorem odsuwam je z zasięgu podmuchów klimatyzacji.
Namnożyło mi się ostatnio badyli. Prawie wszystkie ocalone przed uschnięciem w supermarketach.
czwartek, 19 lipca 2018
Dalej
Życie płynie dalej...
Pociąg wrócił na tory.
Dłubałam ostatnio więcej w ziemii niż w krzyżykach. Dostałam od pani sąsiadki kilka krzaczków berberysa i trzeba było je usadowić na naszym niewielkim poletku. A potem jeszcze odchwaszyc zakorować. Takie proste, męczące rzeczy, które wyłączają myślenie.
A różyczki urosło tyle.
O ile będzie pogoda mam zamiar poxxx w niedzielę na tarasiku.
Pociąg wrócił na tory.
Dłubałam ostatnio więcej w ziemii niż w krzyżykach. Dostałam od pani sąsiadki kilka krzaczków berberysa i trzeba było je usadowić na naszym niewielkim poletku. A potem jeszcze odchwaszyc zakorować. Takie proste, męczące rzeczy, które wyłączają myślenie.
A różyczki urosło tyle.
O ile będzie pogoda mam zamiar poxxx w niedzielę na tarasiku.
środa, 11 lipca 2018
Metamorfoza
Namówiłam mamę do odświeżenia kuchni. Pewnie jak ukaże się ten post (publikacja następuje z lekkim opóźnieniem) kuchnia będzie gotowa na finito.
Najpierw mówiłam, że pomaluje jej te meble. Potem stwierdziła, że dokona tego sama. Jak chce to czemu nie. Pierwszy raz w życiu "wałkuje" niech ma trochę zabawy i nowych doświadczeń, może pójdzie za ciosem i coś jeszcze zmieni. Do tej pory wszystkie "męskie" roboty robił Pan Ojciec Złota Rączka. Od paru lat ma gdzieś domowe remonty. Jak to się mówi "szewc bez butów chodzi" Trzeba było wziąć sprawy w damskie ręce. Kupiłam farbę (trafiła sie promocja w OBI) V33 kuchnia od nowa. Nie będzie ochów i achów, bo nie wiem jak się nią maluje. Mama mówi, że jest wydajna, fajnie kryje. Dla nas plus, że przy tym rodzaju farby nie trzeba zdzierać warstwy poprzedniej, wystarczy umyć. Ale duży minus - mała paleta kolorów.
Zmieniamy różowy na "bawełnę". Ciężko mi się przestawić patrząc na te zdjęcia. 20 lat w różowej kuchni :) Blado jest. Pomyślałam, żeby zmienić uchwyty na czarne, mama dodała, że przeciwległej ścianie nadać kolor. Tego będzie dokonywał już Pan Ojciec. Jak się nie doprosimy to może Pana Zięcia zaangażujemy :)
Może wy macie jakieś koncepcje.
Najpierw mówiłam, że pomaluje jej te meble. Potem stwierdziła, że dokona tego sama. Jak chce to czemu nie. Pierwszy raz w życiu "wałkuje" niech ma trochę zabawy i nowych doświadczeń, może pójdzie za ciosem i coś jeszcze zmieni. Do tej pory wszystkie "męskie" roboty robił Pan Ojciec Złota Rączka. Od paru lat ma gdzieś domowe remonty. Jak to się mówi "szewc bez butów chodzi" Trzeba było wziąć sprawy w damskie ręce. Kupiłam farbę (trafiła sie promocja w OBI) V33 kuchnia od nowa. Nie będzie ochów i achów, bo nie wiem jak się nią maluje. Mama mówi, że jest wydajna, fajnie kryje. Dla nas plus, że przy tym rodzaju farby nie trzeba zdzierać warstwy poprzedniej, wystarczy umyć. Ale duży minus - mała paleta kolorów.
Zmieniamy różowy na "bawełnę". Ciężko mi się przestawić patrząc na te zdjęcia. 20 lat w różowej kuchni :) Blado jest. Pomyślałam, żeby zmienić uchwyty na czarne, mama dodała, że przeciwległej ścianie nadać kolor. Tego będzie dokonywał już Pan Ojciec. Jak się nie doprosimy to może Pana Zięcia zaangażujemy :)
Może wy macie jakieś koncepcje.
poniedziałek, 9 lipca 2018
Zielistka
Dostałam od Teściowej pokaźną zielistkę. Do tej pory sądziłam, że to kwiat pokojowy. Ona trzymała go na balkonie. Zatem ja postawiłam na "ganku".
Miewa się całkiem dobrze. Postawiłam ją na postumencie z innej doniczki, żeby liście mogły zadyndać. Ale wyjście na zewnątrz spowodowało, że dobrały się do niej mszyce. Na kwiatostanach. We wszelkich preparatach piszą,
żeby nie pryskać kwiatów. I co robić?
Miewa się całkiem dobrze. Postawiłam ją na postumencie z innej doniczki, żeby liście mogły zadyndać. Ale wyjście na zewnątrz spowodowało, że dobrały się do niej mszyce. Na kwiatostanach. We wszelkich preparatach piszą,
żeby nie pryskać kwiatów. I co robić?
środa, 4 lipca 2018
Torebunia 2
Żeby zabić nerwy zapadam w sen albo zajmuję myśli i ręce. Przystąpiłam do produkcji drugiej torebki.
Padło już kiedyś pytanie o wycenę torebkowego słonia, więc może ten projekt znajdzie nabywcę.
Padło już kiedyś pytanie o wycenę torebkowego słonia, więc może ten projekt znajdzie nabywcę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











